jaka-komorka.pl

Reklama
-

Cz21092017

Aktualizacja:23.05.2017, 17:56

Back Jesteś tutaj: Testy Pod lupą... Testy

Fotografujemy telefonem HTC 10

Przykładowe zdjęcie zrobione smartfonem HTC 10

DxOMark, jedna z najbardziej znanych firm zajmującej się ocenianiem sprzętu fotograficznego, uznała w kwietniu 2016 aparat w smartfonie HTC 10 za najlepszy. Postanowiliśmy sprawdzić, czy laboratoryjne testy znajdują potwierdzenie w praktyce.

HTC w modelu oznaczonym 10 postawił przede wszystkim na dwie rzeczy. Otóż jako pierwszy producent telefonów zaproponował swoim użytkownikom system stabilizacji optycznej w obu aparatach (czyli przednim i tylnym), co podobno nie jest łatwym przedsięwzięciem. Po drugie, jak sam producent się chwali „aparat główny HTC 10 zapewnia do 136% światła więcej w każdym ujęciu, dzięki wykorzystaniu czujnika UltraPixel nowej generacji w połączeniu z systemem optycznej stabilizacji obrazu i obiektywem f/1,8. 12 milionów ultrapikseli (1,55 µm na ultrapiksel) gwarantuje doskonałe, jasne zdjęcia o wysokiej rozdzielczości nawet przy słabym świetle”.

Ta zaleta, którą tak się HTC chwali, momentami była przeszkodą. Brednie? Komu za dużo światła w fotografii? Otóż są takie momenty, na przykład zarejestrowanie ruchu, w których potrzeba mniej światła. W modelu HTC 10, w ręcznych ustawieniach PRO, można zmniejszyć czułość matrycy do 100 ISO i eksperymentować z czasem naświetlenia. Do zaznaczenia ruchu na przykład rozlewającej się wody w górskim strumieniu, przydałby się możliwie najdłuższy czas – poniżej 1/30 sek. W przeciwnym wypadku nie osiągniemy wyczekiwanego efektu. Niestety, żeby osiągnąć taki czas trzeba szukać zacienionych miejsc najlepiej późnym popołudniem, gdyż w smartfonie nie można ustawieniem przesłony zmniejszyć ilości padającego na matrycę światła (jest ona stała f/1,8). Podobnie rzecz się ma z rozmyciem wody w fontannie na wrocławskim rynku. Żeby osiągnąć pożądany efekt trzeba było czekać do zmierzchu.

Już rozumiecie, dlaczego więcej światła w każdym ujęciu może być przeszkodą w osiąganiu zadowalających efektów.

Gdy brakło cierpliwości z czekaniem na odpowiednie światło (w opisanych wypadkach – jego ograniczenie) można było się posłużyć trybem zapisu RAW. W tak zapisanym pliku z poziomu telefonu można poprawić nasycenie lub jasność, ale niestety zakres w jakim nie robimy karykatury ze zdjęcia, ale trzymamy je w ogólnie przyjętych zasadach profesji, jest ograniczony.

Nie mamy zastrzeżeń do ostrości wykonanych zdjęć. Na ściętych drzewach słoje można policzyć nawet przy sporym powiększeniu. Nie sposób przyczepić się nawet do zdjęć robionych z nieznacznym (powtarzam – nieznacznym) wykorzystaniem zoomu. Ma to tę zaletę, że łatwo można osiągnąć efekt inny niż charakterystyczny dla obiektywów szerokokątnych jakie są w smartfonach, a jednocześnie nie popsuć obrazu zbyt wyraźnymi pikselami. Takim przykładem jest zdjęcie gospodarstwa, do którego prowadzi droga pod bramą z gałęzi drzew.

Zawiedliśmy się natomiast na funkcji HDR, która zamiast poprawić jakość zdjęcia obniżyła jego poziom. Dowodem na tę tezę są zdjęcia rozrośniętych korzeni drzewa. To ciemniejsze, na którym widać, że trawa jest zielona, ale jednocześnie nie widoczne są szczegóły w cieniach, było zrobione w trybie automatycznym. Kolejne, jaśniejsze, na którym widać co się kryje w poddrzewnych zakamarkach, wykonane zostało przy użyciu funkcji HDR. Niestety – trawa, którą oświetlało słońce, jest – mówiąc żargonem grafików – wypalona i są tam białe plamy na których aparat nie zarejestrował żadnych informacji. Tak zapisane zdjęcie jest zaprzeczeniem funkcji HDR, czyli zapisu fotografii z dużą rozpiętością tonalną. Podobnie wypalone elementy widać na płocie obrośniętym mienionymi się kolorami jesieni liśćmi.  Więcej o HDR przeczytasz tutaj.

Zadowoleni byliśmy ze zdjęć wykonanych z niewielkiej odległości. Na obrazku żołędzia czy grzybka bardzo dobrze widoczna jest głębia ostrości, przez co zdjęcia stają się bardziej przestrzenne. Nie mamy też zastrzeżeń do zdjęć w ogólnych planach ani odwzorowaniu kolorów. Są one przedstawione realistycznie bez przesadnego nasycenia barwami. Zdjęcia krajobrazu, ale za to nie można mieć pretensji do HTC, tylko do fizyki) mają wszystkie słabe strony zdjęć krajobrazowych wykonywanych przy pomocy obiektywów z krótki ogniskowymi. W przypadku krajobrazów górskich nawet wspomożenie się zoomem nie przynosi dobrych efektów.

Ciekawe efekty można też osiągnąć przy filmowaniu. W materiałach prasowych można wyczytać, że HTC 10 łączy odtwarzanie wideo o rozdzielczości 4K z 24-bitowym systemem nagrywania dźwięku Hi-Res, który pozwala zarejestrować 256 razy więcej szczegółów, niż standardowe nagranie, w dwukrotnie większym zakresie częstotliwości. Ponieważ wkraczamy już w technikę, której niuanse nie są widoczne dla przeciętnego śmiertelnika, wspomnimy o trikach, na jakie nam HTC pozwala. Szczególnie zabawne może być filmowanie w zwolnionym bądź przyspieszonym tempie. Co ciekawsze o tym, jakiego efektu specjalnego użyć możemy nie musimy się decydować przed nagraniem materiału. Możemy to zrobić po, wybierając fragmenty filmu, w którym te sztuczki mogą być wykorzystane. 

Podsumowując. Wraz z HTC 10, którego cena przekracza 2,5 tys. złotych, dostajemy całkiem przyzwoity aparat fotograficzny. Jego wielką zaletą jest to, że możemy go bardzo szybko uruchomić (producent mówi, że w 0,6 sek). Sprawnie działa też autofocus i nie zarejestrowaliśmy momentu, w którym trzeba czekać, by ustawiła się ostrość. Oczywiście sprzęt ma swoje wady, ale korzyści jakie może osiągnąć przeciętny użytkownik warte są wyłożonej ceny.

Osobiście nie wstydziłbym się zabrać telefonu na wakacje jako sprzętu do fotografowania i jestem pewny, że w ponad 90 procentach byłbym zadowolony z zarejestrowanego materiału.

Sonda

Czy rozpoczęcie sprzedaży smartfonów Xiaomi w Polsce spowoduje:

Obniżenie ceny innych telefonów. - 28%
Nic nie zmieni... - 32%
Nie kupię chińskiego badziewia! - 20%
Co to jest Xiaomi? - 20%
The voting for this poll has ended

Obserwuj nas

 
Partner serwisu
baner_175x250
Autopromocja
Autopromocja
Autopromocja
Autopromocja